• ółążść‡

Biedna myszka

 

Myszka była bardzo biedna. Chodziła a raczej przebiegała obok murów i płotów z lękiem i z przekonaniem, ze ktoś ją ściga, pragnie rozdeptać i zjeść. Nikt jej nie kochał, nikomu na niej nie zależało. Wiedziała, że gdyby zniknęła z tego świata nikt, by tego nawet nie zauważył. Siedziała cicho w swojej skromnej norce i nadsłuchiwała, czy ktoś nie idzie, czy się nie skrada się do niej. Któregoś dnia, gdy spała snem spokojnym, coś huknęło, dał się słyszeć rumor i jej piękna norka napełniła się ziemią. Potem, o zgrozo, ukazała się jakaś czarna postać. Myszka cicho pisnęła ze strachu, wtuliła się w kąt i zamarła w bezruchu.

- Czy, tutaj ktoś miesza? – po chwili dal się słyszeć mocny męski głoś.

- Tak, ja mieszkałam, ale już nie mieszkam, bo zniszczyłeś moje mieszkanie.

- Przepraszam, nie zauważyłem… jestem krecik, miło mi panią poznać.

- Jestem myszka polna i nie jest mi miło, bo pracowałam przez cały rok a ty zniszczyłeś moją pracę i co ja teraz zrobię a przecież zbliża się zima i… - i tu nasza skromna dama rozpłakała się w głos.  

- Jeszcze raz przepraszam, ale ja nie rozumiem dlaczego płaczesz, przecież ja naprawię mój błąd w kilka chwil.

To mówiąc krecik przystąpił natychmiast do pracy. Myszka skuliła się jeszcze bardziej, bo ziemia pod mocnymi łapkami krecika poruszał się i falowała jak ocean. Po chwili krecik stanął jak rycerz przed damą i pokłonił się nisko.

- Oto twoja nowa norka – zatoczył łapka szeroki łuk.

- Jest wspaniała, to jest salon, sala balowa… dziękuję.

- Może trzeba coś przenieść?

- Tak, tam w kącie są przysypane trzy ziarenka pszenicy, mój zimowy zapas, możesz je przenieś.

- Do usług, droga pani i jutro, jeśli pozwolisz przyniosę, jako zadośćuczynienie za kłopot i wyrządzoną szkodę, kilka ziaren zboża.

- Będę oczekiwać ze zniecierpliwieniem. Na pewno przyjdziesz?

- Masz moje rycerskie słowo.

 

 

Kreciki pojawił się już o świcie. Przyniósł kila ziaren, położył je w spiżarni i spojrzał na rozradowaną myszkę. Potem przestępował z nogi na nogę, coś mruczał, po chwili spojrzał nieśmiało i cicho spytał.

- Czy mogę uściskać twoją dłoń. Jak to powiedzieć… nam takie, wielkie pragnienie, jeśli się zgodzisz to…bo właśnie.

Krecikowi zabrakło słów, otworzył zamknięte oczka i zobaczył wyciągniętą w swoim kierunku łapkę. Podbiegł pośpiesznie, ujął, mała łapkę i ucałował. Zamknął znowu oczka i kiedy je otworzył zobaczył jak myszka nieśmiało przytula się do niego. Uczucie było tak piękne i wspaniałe, że wszystko wydawało mu się bajką i snem.

- Ja jestem taka bojaźliwa i nieśmiała a kiedy jestem blisko ciebie, ja niczego się nie boję – szepnęła myszka.

- Ja jestem odważny i silny, przy tobie czuję, że jestem delikatny i subtelny.

Zwierzątka siedziały blisko siebie przytulone i szczęśliwie. Myszce wydawało się, że zaświeciły dla niej wszystkie słońca świata a krecikowi, że jest królem podziemia.

 

Być  zakochanym to wspaniała rzecz. To zobaczyć inny świat. Myszka czuła, że wstąpiło w nią nowe życie. To dawne, pełne lęków i niepokojów, to bojaźliwe życie przeminęło a zaczęło się nowe. Teraz myszka podnosiła wysoko głowę, nabrała odwach, chodziła śmielej i… i to ją zgubiło. Nie zauważyła śmiertelnego niebezpieczeństwa – kota. Skoczył na nią z góry. Mocno przytrzymał ostrymi pazurami i wbił w nią mocne kły. Chciała uciekać, nie mogła, chała krzyczeć, piszczeć, gniotły ją ostre kły. Dusiła się. Umierała. Uścisk pazurów osłabł. Osłabł tylko na chwilę. Kiedy poruszyła się, kot skoczył na nią znowu. Próbowała uciekać, ale zrozumiała, że kot bawi się nią, podrzuca, pozwala uciekać, by znowu mocno uchwycić. Kątem załzawionego oka zobaczyła jak w kopca wychyla się mała, czarna postać.

- Kreciku ratuj! – wołała zduszonym głosem – ratuj, ja ginę!

Poruszyła się miękka ziemia i jej przyjaciel zniknął. Jej rycerz nie pośpieszył na ratunek. Otworzyła się straszna kocia paszcza, kolejny raz zobaczyła jak kot pręży się do skoku, wykonał jakiś niezgrabny ruch w górę, potem w bok i… siadł na trawie. Kot otworzył pyszczek, próbował się poruszyć, ale mimo wysiłków zastygł w bezruchu. Myszka ostatkiem sił biegła w kierunku norki. Zatrzymał ją krecik.

- Spokojnie, jest unieruchomiony. Wracamy na powierzchnie.

Kot rzeczywiście zachowywał się tak, jakby jego tylną część ciała ktoś przykleił do trawy. Krecik rozchylił wysoki kopiec ziemi i stanął przed kotem.  

- Za to, że naruszyłeś moje terytorium, dokuczałeś tej damie, ja król podziemia skazuję cię na utratę ogona.

- Co dzieje się z moim ogonem? Dlaczego nie mogę go wyciągnąć? – piszczał i szamotał się nieszczęśliwy kot.

- Uspokój się. Twój ogon przywiązany jest mocnym rzemieniem do grubego korzenia. W przypływie mojej łaski, możesz wybierać: utrata życia, czy utrata ogona.

- Przecież to jest to samo. Przecież życie bez ogona, to nie życie, to pośmiewisko i hańba. Litości!

- Zasłużyłeś na taką karę! – krzyknął krecik, zatarł łapki, co wskazywało, że przystępuje do pracy. Szybko  skierował się w stronę tunelu na końcu którego znajdowała się przywiązana do korzenia kocia ozdoba.

- Litości! – jęczał przerażony kot – przyrzekam, że nigdy nie skrzywdzę, żadnej żywej istoty i do końca mojego życia będę jadł karmę dla psów.

- Daruj mu życie – pisnęła myszka – nie patrzy mu dobrze z oczu, ale to przecież kuzyn króla.

- Czy złożysz przysięgę na swój królewski ród i na swój koci ogon, że dochowasz przysięgi.

- Tak! Przyrzekam na swój szlachetny ród i na mój ogon, że nie skrzywdzę żadnej istoty biegającej i uciekającej.

Krecik powoli schodził do podziemi. Razem z myszką przegryźli rzemień i wyszli na powierzchnię. Kot pokłonił się im nisko, podniósł łapę na potwierdzenie przysięgi i z szacunkiem zadarł ogon odchodząc powoli.

- Uwolniłeś mnie, pokonałeś kota, jesteś najdzielniejszym rycerzem jakiego spotkałam – myszka skakała z radości.

- To jest twoje zwycięstwo. Lepiej mieć wdzięcznego przyjaciela, niż wielkiego wroga – szepnął krecik przytulając się do myszki.  

 

Rano dało się słyszeć ciche miałczenie. Krecik ostrożnie wychylił się z kopca. Zobaczył kota.

- Mam problem – kot wskazał na coś małego.

- Znalazłem ją przy studni, mówi, że jest sierotą.

- Jest sierotą – pisnęła myszka, przecisnęła się przez tunel i biegła w kierunku małej, przestraszonej myszki.

- Uważaj, to może być podstęp! – wołał krecik.

Myszka zapomniała o niebezpieczeństwie, nie patrzyła na kota, przytuliła do siebie biedną, niewinną istotę i powoli prowadziła do norki. Wchodząc obejrzała się i zobaczyła zadowoloną minę kota.

- Jest w tobie królewska natura – szepnął krecik i uściskał wielką kocią, łapę.

 

 

 

 

 

Kamera

Msze Święte

Niedziela:

8:00, 10:30, 17:00


Dni powszednie

czas letni:       18:00

czas zimowy: 17:00

 

Zegar
Dzisiaj jest

poniedziałek,
17 czerwca 2024

(169. dzień roku)

Święta

Poniedziałek, XI Tydzień zwykły
Rok B, II
Wspomnienie św. brata Alberta Chmielowskiego, zakonnika

Licznik
Liczba wyświetleń:
971262